Szukaj

Google rzuca słowa na wiatr?

Firma z Mountain View zraża do siebie kolejne instytucje. Co jakiś czas przez internet przetacza się dyskusja o tym, czy Google gra fair. Mieliśmy już debatę o Google Street View, polityce prywatności i dziesiątkach innych aspektów działalności kalifornijskiego giganta. Ostatnio hasło Google: „Don’t be evil” po raz kolejny stanęło pod znakiem zapytania przy okazji tzw. „afery ciasteczkowej”, o której pisał m.in. AntyWeb (http://antyweb.pl/czy-google-naprawde-jest-zly-firma-oskarzona-o-sledzenie-uzytkownikow-iphoneow/). Ale swój kamyczek do ogródka mogą dorzucić też agencje zajmujące się prowadzeniem kampanii AdWords. Chodzi o masowo rozdawane kupony na reklamę w wyszukiwarce.

(Nie)idealny sposób na kampanię testową

Przypomnijmy pokrótce, po co w ogóle Google „powołało je do życia”. Kupony Google powstały, aby zachęcić przedsiębiorców do wypróbowania skuteczności reklamy w wyszukiwarce bez ponoszenia ryzyka inwestycji. Po utworzeniu nowego konta AdWords trzeba było w ciągu 14 dni wpisać kod promocyjny, aby na koncie naszej pierwszej kampanii pojawiły się dodatkowe środki (w zależności od rodzaju kuponu między 200 a 300 zł). W przypadku niektórych opcji płatności konieczne było jednak dokonanie własnej wpłaty w wysokości zawrotnych 40 zł.

W międzyczasie Google kombinowało trochę z zasadami realizacji kuponów i ich nominałami, po drodze spotykając się z kolejnymi kłopotami. Kiedy kupony zaczęto dodawać do całych nakładów „Newsweeka” czy „Forbesa”, łowcy okazji wykupywali gazety po 5 zł i próbowali zbić „interes życia” odsprzedając je na Allegro. Google zareagowało, unieważniając część kuponów i zderzając się przy okazji z falą krytyki.

Ale tak naprawdę handel kuponami to tylko wierzchołek góry lodowej. Google bowiem niepostrzeżenie samo popsuło sobie (i agencjom SEM) rynek. Nietrudno domyślić się, że niedoświadczeni reklamodawcy w większości skorzystali z automatycznych ustawień, co przy braku wiedzy i umiejętności doprowadziło do zawyżenia stawek za kliknięcia. Wydawałoby się, że dla Google to wymarzona sytuacja: mamy więcej Klientów, którzy wydają więcej na reklamę. Jasne, ale tylko do czasu. Po nieudanej zazwyczaj kampanii testowej (brak bieżącej optymalizacji, mikroskopijny budżet) reklamodawcy często na zawsze rezygnowali z jej przedłużenia.

Jak trwoga, to do agencji…

W tym momencie Google zatrzepotało rzęsami i posłało promienny uśmiech w stronę agencji, w nadziei że ich sprzedawcy będą w stanie przekonać zrażonych Klientów do skuteczności linków sponsorowanych. W czerwcu ubiegłego roku na corocznym spotkaniu uczestników polskiej edycji programu Google dla Agencji, przedstawiciele korporacji okazali skruchę i podjęli mocne postanowienie poprawy. Obiecali, że od tej pory Google przestanie psuć rynek dodając kupony do gazet, a jedynym kanałem ich dystrybucji będą Certyfikowani Partnerzy.

Większość agencji odetchnęła z ulgą. Tymczasem od wspomnianego spotkania jeszcze kilkukrotnie znajdowałam kupony w rozmaitych publikacjach. Google nie omieszkało wysłać je także firmom zapisanym do Google Places. Dodatkowo, chcąc obyć się bez pośrednictwa agencji, wprowadziło nową generację kuponów, które można w pełni wykorzystać… tylko zakładając kampanię z pomocą specjalistów z Google! W przeciwnym wypadku zamiast 250 zł, na reklamę dostaniemy tylko 150 zł.

Czy Google poprowadzi kampanię za Ciebie?

Oczywiście agencje w dalszym ciągu mogą przyznawać kupony swoim Klientom, ale jak tu konkurować z samym Google? Zwłaszcza, że możliwości skorzystania z pomocy są teoretycznie coraz szersze. Jednak każdy, kto prowadził kiedyś kampanię linków sponsorowanych wie, że aby była skuteczna, trzeba ją na bieżąco optymalizować, reagować na zachowanie konkurencji, trendy sezonowe, orientować się w nowych możliwościach… Nie każdy przedsiębiorca, który dostanie taki super-kupon, może poświęcić na to odpowiednio dużo czasu. Dlatego w niedługim czasie spodziewam się kolejnych zawirowań i przyjaznych gestów wobec agencji. Ciekawe na jak długo tym razem wystarczy dobra wola Google…

Martyna Zastrożna

E-ntuzjastka marketingu internetowego i web usability. Z nieskrywaną fascynacją przygląda się też tabelkom i wykresom w ukochanym Google Analytics.

zobacz posty autora

Spodobał ci się ten post? 0 0

6 komentarzy

  • Wojtek

    „Google zareagowało, unieważniając część kuponów…” WOW, poważnie, pierwsze słyszę :/
    Na tym przykładzie widać jak bardzo jesteśmy uzależnieni od Google, robi z nami co mu się podoba a my i tak lecimy do niego jak ćma do światła…

    27.02.2012, g.14:44

  • Regina Anam

    Święte słowa! Rozdawanie samych kuponów osobom nieznających się na odpowiednim prowadzeniu kampanii w AdWords tylko psuje rynek. Nie dość, że osoby korzystające z takich kuponów mogą wyjść z tego z bardzo negatywnym nastawieniem do reklamy w internecie, to dodatkowo osoby normalnie prowadzące kampanie w czasach „boomów kuponowych” walczą z wariactwem nagłych skoków stawek i nieracjonalnych zmian w trendach. Ogólnie wprowadzają jeden wielki chaos.
    Przyznaję, że nie mam większych zastrzeżeń do rozdawania kuponów. Jednak niech się to odbywa w jakiś rozsądny sposób, np. z płytką lub książką zawierającą kurs AdWords.
    Pomysłu na kupon, który wykorzystać można jedynie z pomocą Google nawet nie skomentuję…

    27.02.2012, g.14:52

  • Martyna Zastrożna

    Wojtek, masz 100% racji. Google bez skrępowania pozwala sobie na takie akcje, bo wie, że i tak zatańczymy tak, jak nam zagra :(

    27.02.2012, g.18:48

  • Grzegorz Kordeczka

    Ahh, a pamiętam te czasy jak Google wypierało z Polskiego rynku takich komercyjnych i zarzuconych reklamami graczy jak Onet, WP, Interia…
    Gdyby było to teraz to Google nawet nie skinęłoby okiem – tylko wykupiło je :)
    Tak jak kupiło Motorolę, YouTube, Zegat, The Dealmap, PittPatt… mam wymieniać dalej?

    27.02.2012, g.20:15

  • uzależnienie od Google

    Uzależnienie od Google to powinien być kolejny temat na artykuł :P
    Już teraz wpływ giganta na zwykłych ludzi, małych przedsiębiorców jest ogromny. Jeden nieprzemyślany krok może kogoś pozbawić chleba. TO jest bardzo poważny problem, fakt pewnie duży nie będzie się liczył z mniejszymi ale trzeba pamiętać że w grupie siła i Google też to musi mieć na względzie.

    28.02.2012, g.17:09

  • Krzysztof Świtoński

    Życzę sobie i wszystkim dookoła, aby znalazła się kiedyś na tyle duża grupa, która mogłaby w jakikolwiek sposób wpłynąć na działania Google ;) Uzależnieni od Google? Brzmi interesująco :)

    28.02.2012, g.19:47

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>