Szukaj

Walidacja stron – warto czy nie warto?

Czy walidacja ma wpływ na pozycję? Na wielu forach poświęconych optymalizacji i pozycjonowaniu stron internetowych spotykam się często z powyższym pytaniem. Więc jak jest naprawdę? Czy roboty lubią strony zgodne w 100% z walidatorem, a może tak naprawdę w ogóle nie zwracają na to uwagi? Po zapoznaniu się z wieloma opiniami, własnymi obserwacjami i przemyśleniami powstał ten oto tekst, w którym możliwie wyczerpująco postaram na to pytanie odpowiedzieć.

Od początku – czym jest walidacja?

Walidacja strony to najprościej mówiąc sprawdzenie jej pod kątem poprawności kodu. W ten sposób możemy dowiedzieć się, czy nasz kod jest zgodny ze standardami W3C. Organizacja ta, nie bez powodu ustala w jaki sposób powinno wyglądać poprawne pisanie stron. Dzięki temu, kod jest czysty i nie zawiera błędów nie raz uniemożliwiających poprawne wyświetlenie strony.

To jak to jest z tym wpływem?

Otóż, generalnie rzecz biorąc walidacja nie ma wpływu na pozycję strony. Takie stanowisko przyjmuje także Google, co potwierdza Matt Cutts. Jednak moim zdaniem to nie do końca prawda. Owszem, zgadzam się z tym, że sama w sobie idealna poprawność kodu nie będzie miała żadnego znaczenia dla pozycji, ale po pierwsze strona, która nie zawiera błędów (lub zawiera je w śladowej ilości) ładuje się dużo szybciej, przez co ma szansę zostać lepiej i prędzej zaindeksowana w wyszukiwarkach. Po drugie, stronę robimy przede wszystkim pod użytkownika, nie zaś pod roboty. Jeśli chodzi o te ostatnie, powinniśmy co najwyżej ułatwić im poruszanie się po witrynie.

To, co lubią roboty!

Roboty może nie zwrócą uwagi na wiele błędów, ale już np.: brak </a> czyli zamknięcia odnośnika może znacząco wpłynąć na to, co zobaczy robot. A literówka, której nikt nie zauważy np.: <atl> (w oryginale <alt>) nie pozwoli robotowi przeczytać, co znajduje się na obrazku. Nie jest to może jakiś wyjątkowo poważny błąd, ale przecież takich przeoczeń może pojawić się więcej, szczególnie na dużych serwisach

Najlepiej znaleźć swój własny złoty środek!

Mimo, że walidacja sama w sobie nie ma wpływu na pozycję strony, uważam że powinno się do niej przywiązać choć odrobinę uwagi. Dlaczego? Dlatego, że walidator wskaże nam wszystkie błędy i niedociągnięcia, które często występują przez nasze niechlujstwo czy zapominalstwo. Czy to jakiś niedomknięty znacznik albo literówka w atrybucie. Niby nic, przeglądarka sobie z tym poradzi, ale jeśli takich i innych błędów będzie dużo więcej? Strona będzie ładować się dużo wolniej  i czasami nie do końca poprawnie. Przeciętny użytkownik woli, jeśli strony działają dynamicznie, ładują się prawie natychmiast od kliknięcia w link. W zasadzie, któż z nas lubi długo czekać, aż strona wyświetli się w całości? Chyba niewielu.

A więc twórzmy nasze strony, tak aby były przyjazne dla ludzi i może nie opierajmy ich sukcesu na stuprocentowej poprawności walidatora, ale miejmy go na uwadze.

A Wy jak dużo uwagi poświęcacie poprawności kodu?

Iza Blezień

Specjalista ds. SEO w agencji WebDoctor. Pozycjonerka z zamiłowania, pomimo medycznego wykształcenia. Uwielbia ciężką muzykę i czekoladę w każdej postaci.

zobacz posty autora

Spodobał ci się ten post? 1 0

2 komentarze

  • Catania.pl

    Szczerze powiedziawszy to czy faktycznie strona napisana zgodnie ze standardami jest lepiej traktowana w rankingu Google czy też nie (inne wyszukiwarki oczywiście mogą bardziej skupiać się nad tą kwestią), każdy webmaster winien do tego przykładać dużą uwagę. Z oczywistych względów, o których była mowa powyżej, ale też z faktu, że jeśli już mamy coś robić, to niech to będzie zrobione dobrze. A standardy po to właśnie są, byśmy wiedzieli co, jak i dlaczego ma być zrobione, nie dla samego faktu bycia. Widząc strony, które walidacji nie przechodzą i czytając teksty reklamowe ich twórców na ich stronach, że niby się tak przykładają się do swojej pracy i są nie wiadomo jacy super, od razu widać, kto profesjonalistą jest, a kto nie. Może skupiam się tutaj na innym rankingu, ale co tam ;)

    25.09.2012, g.12:43

  • DMati

    „Widząc strony, które walidacji nie przechodzą i czytając teksty reklamowe ich twórców na ich stronach, że niby się tak przykładają się do swojej pracy i są nie wiadomo jacy super, od razu widać, kto profesjonalistą jest, a kto nie.”

    Racja, jest jednak jedno ale, walidator nie jest przystosowany do obecnych czasów, kiedy to na prawie każdej stronie widgety/buttony społecznościowe, zastosowane różne metody „lazy load” dla zdjęć etc. Wkleisz button FB walidator się pluje, włączysz Lazy Load walidator się pluje, masz URL z &, walidator się pluje itd. itp.

    I teraz webmaster musi sprawić aby strona była „społecznościowa” (większość chce aby na stronie były buttony social media) aby strona była przyjazna Google’owi, aby strona się walidowała, aby strona miała „responsive design”. Z googlem no problem, z responsive no problem, ale społecznościowe buttony + walidator = „Houston, we have a problem”. Nie każdy jeszcze porywa się na HTML5.

    25.09.2012, g.15:02

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>